- O przejściu na zasady rolnictwa ekologicznego pomyślałam po raz 1-wszy ponad 20 lat temu. Wówczas natomiast pytanie, czy to się opłaci, nie stanowiło dla mnie podstawowego dylematu – wspomina Danuta Pilarska ze wsi Retkowo w gminie Szubin (kujawsko-pomorskie).
Pierwsze jej doświadczenia z ekologią w rolnictwie pochodzą z 1985 r. Pracowała wówczas Niemczech zach. w gospodarstwie, które nastawione było już wówczas na produkcję ekologiczną. Bliski kontakt z ekologią szybko przerodził się w fascynację takim sposobem produkcji.
-
Dla mnie niesamowite było to, że gdy czyściło się por w temperaturze -20°C, warzywo to nie traciło na indywidualnych walorach. Pełna zdrowotność. Świetnie znosiło niską temperaturę, a równocześnie byt to towar o bardzo najwyższej jakości – opowiada Pilarska.
3d razu zatem spadiy radykal- ; plony. Rośliny były bo- em pozbawione sztucznych wozów oraz dodatkowo ochrony chemicz- j. Nie mogły natomiast skorzystać laturalnych składników zawar- :h w glebie, a uzyskiwanych po- ;ez stosowanie odpowiednich idozmianów. Mnożyły się tak- chwasty , a ponadto pojawiała znaczna ść szkodników, których zwalić nie można było chemicznie. – Oczywiście na starcie mieliśmy kilka itpliwości, czy słusznie postąpiliśmy, decydu- się na ekologię. Pierwsze lata zostały bardzo ldne. Produkcja znacznie spadła i bardzo trudno było iwić o jakiejkolwiek rentowności. Na szczęście pierwsze kwestie i niepowodzenia nas nie iechęciły. Wytrwaliśmy w mojej wyborów i dziś p nie żałujemy – deklaruje Pilarska.
Produkcja ekologiczna to idealne rozwiązanie dla gospodarstw posiadających 20-50 hektarów-twierdzi Danuta Pilarska
- twierdzi właścicielka ekogospodarstwa.
Jak twierdzą ekolodzy, ich gospodarstwa potrafią znacznie lepiej przystosowywać się do trudnych warunków rynkowych i tych dyktowanych przez kapryśną pogodę. Rządzi tym prosta reguła: duża farma – duże straty. Dodatkowo towarów ekologicznych na rynku jest relatywnie niedużo, więc nie posiada tak drastycznych spadków kosztów w sytuacji dużej podaży.