Jechali masywem górskim, borami, nad morskim brzegiem swoim pięknym kabrioletem. Mijali aglomeracje, wsie i jechali sam na sam z fauną i florą. Zostawiali za sobą wszystko, swoją przeszłość, kłopoty i niejasności dnia wczorajszego.
Jechali do innego miejsca, innej społeczności zacząć wszystko od zera. Chcieli zapomnieć, chcieli stworzyć swoje jutro od fundamentów, tym razem tak, jak należy. Niedługo mieli mieć możliwość na nowe życie… Ale po drodze koło podskoczyło na otoczaku i pękła im opona.
Stało się to w Wielkim Kanionie, miejscu jak mogłoby się wydawać najgorszym do tego rodzaju przypadków. Jednak jak się okazało, nie musieli szukać daleko ratunku. Przy drodze stała stacja benzynowa, na której można było również dokonać napraw mechanicznych pojazdów.
Najtrudniejszy był dobór opon do ich nietypowego pojazdu, dlatego też na miejscu pokazali mi z ranking opon. Wyselekcjonowali opony dostawcze, gdyż są wytrzymałe na tak trudny teren Route 66. Kupili opony, mechanik szybko wymienił ogumienie i ruszyli w dalszą podróż, gdzie przeznaczenie ich poniesie.