Kategoria: Pozostałe

Blisko Krakowa pozostała mi działka. Gdy tylko zima się kończy i dni są coraz cieplejsze za każdym razem robię na tej działce ognisko aby powitać wiosnę. Tak samo było w tym roku. Pojawiło się tylko 20 osób z 30 których zaprosiłem. Wszyscy obciążeni, nauczeni doświadczeniami przeszłości zdecydowali, że lepiej zapakować za dużo aniżeli później spacerować 5 kilometrów na znajdującą się najbliżej stację benzynową, którą swobodnie można by przemienić na sklep monopolowy, gdyż żadna z osób ani razu nie widział, aby ktokolwiek tankował tam, no chyba, że samego siebie.  Bez względu na to w jaki sposób się do takiego ogniska przygotuje, pewne jest, że stale będzie brakować jakiejś rzeczy. Tej wiosny zorientowaliśmy się, że żadna z obecnych osób nie spakował podpałki. Niema wyjścia, trzeba było przeszukać altankę dziadka. - Udało się – zawołał ktoś ze środka, który znajdował się w tym miejscu od kilku lat ku zdziwieniu wszystkich, albowiem sprawiał wrażenie jakby w tym momencie miał runąć – wyszukałem, „Świat zdrowia”, zrobimy sobie więc sprzyjające zdrowiu ognisko – wyszedł z budynku Mariusz machając nam najnowszym egzemplarzem czasopisma „Świat zdrowia”, a trzymając w drugiej ręce butelkę, okazało się, że w butelce znajdowała się cytrynówka domowej roboty – przetrząsając poukładane w kącie gazety odnalazłem dodatkowo TO!!-Do dzieła w takim razie, zabierzmy się za ten świat zdrowia –  zawołałem radośnie.Ognisko zaczęło płonąć, jednak wszyscy zgodziliśmy się, że spalenie czasopisma bez przeczytania go, nie przystoi studentom spragnionym wiedzy, oraz igrzysk z pewnością. No i ostatecznie sterta magazynów odsłoniła przed nami skarb którego nie przypuszczaliśmy znaleźć, powinno się więc okazać wdzięczność. Zebraliśmy pozostałości  z periodyku i przy ognisku zaczęliśmy czytać jego składniki. Każda z przeczytanych stron magazynu „Świat zdrowia” trafiała do ogniska szybko kurcząc się na naszych oczach. W tej chwili też wznosiliśmy toast:Na zdrowie!! – i raczyliśmy się odnalezioną cytrynówką dziadka.