Do losowań lotto zastosowana została włoska maszyna losująca typu SWEA23 1973 r., wcześniej używana w losowaniach Zakładów Specjalnych. Zestaw kul do gry multilotka kupiono w Szwajcarii od producenta maszyny. Początkowo piłeczki miały takie kolory: 1-9 - fioletowy, 10-19 - błękitny, 20-29 - czerwony, 30-39 - czarny, 40-49 - żółty, 50-59 - kakaowy, 60-69 - oliwkowyrudy, 80 - ceglasty. Wymiana maszyny losującej z tzw. łapą na nowe "urządzenie podciśnieniowe" oraz piłeczek na jednolity pomarańczowy kolor odbyła się po 321 losowaniach na początku września 2000 r. Najnowsza maszyna została po raz pierwszy użyta w losowaniu lotto przeprowadzonym 6 stycznia 2005 r.
Jeszcze rok temu byłeś pewny, że Twoje prawdopodobieństwo na wygraną w lotto są jak jeden do czternastu miliardów, ale to nie ma znaczenia. Precz z algebrą i beznadziejnym dla hazardzistów rachunkiem prawdopodobieństwa! Miałeś szczęśliwy traf i teraz tylko to się liczy. Wspaniale, że jesteś jedyną osobą, do której trafi wygrana lotto - równe dziewięć milionów złotych bez jakichś groszy… dosłownie groszy, bo co to teraz dla Ciebie znaczy trzysta tysięcy złotych?! Śmiejesz się, gdyż to jest forsa, za którą w przyszłym miesiącu kupujesz auto. Bez jakieś przesady, żadne tam "S-klasy" czy szpanerskie bmw, ale skromnie - dobry szwajcarski samochód z standardowym wyposażeniem i abs, o którym koledzy powiedzą, że jest niepowtarzalny. Tak, stać Ciebie na więcej, a to dopiero początek zabawy! Drwisz, bo przypominasz sobie dawne obliczenia robione na serwetce w pokoju… ot tak, z nudów. Bo przecież właśnie zacząłeś pracować, wszyscy gratulowali, mówili z dumą, że masz bardzo dobre wypłaty. Szanse awansu jakieś są, więc i pensyjka Ci może wzrośnie. Napisałeś sobie na serwetce, ile będziesz miał wypłaty… pamiętasz? A potem zaczęło się sprawdzanie. Tyle na ubrania, tyle na rachunek za komórkę (co za zdzierstwo!), a więc miesięcznie możesz zaoszczędzić… myślisz, jakby ktoś wylał Ci kubeł lodowatej wody na spodnie. Do wielkich pieniędzy oszczędzając i rzetelnie pracując "na etacie" dojdziesz po prawie 500 latach. Wtedy czułeś się zły, miałeś pretensję do rodziców, a dziś… proszę bardzo! Nie przeszkadza Ci to, że bez wysiłku wkraczasz do elity finansowej Europy. Może przesadzam, bo dla prawdziwej elity dziesięć miliardów to pusty śmiech, ale - powiedzmy - należysz teraz do tych "trochę zamożniejszych".
Wszystko rozegrało się w dużej poznańskiej kolekturze o numerze 23, do której w mroźny i śnieżny dzień wszedł dziewiętnastolatek. Wiemy o nim wiele, ale na pewno nie był to nałogowy gracz. Ci grają systemem, potrafią godzinami kreślić krzyżyki na kuponach, wydają na grę znaczną część swoich dochodów. A ten stary człowiek po prostu wszedł i poprosił, aby automat wylosował mu losowo na chybił trafił sześć blankiety. Widać, że nie śmierdział groszem. Zapłacił niewiele mniej niż pięć złote, schował blankiet do kieszeni, podziękował i zamkną drzwi. 2 marca 2002 roku był drugim, który miał szóstkę w lotto i w ten sposób zasilił swoje konto o okrągłą forsę. Jak ją odebrał? Totalizator daje zwycięzcą dokonania wyboru. Kiedy przyjeżdżają do oddziału (duże wygrane wymagają wizyty w centrali) kolektura proponuje wypłatę całej części w bilonie, a resztę wpłaca na konto. Możecie sobie wyobrazić, jak reagują szczęśliwcy, przed którymi na biurku układane są pliki forsy, które do tej pory widzieli tylko w telewizyjnych reklamach lokat czy funduszy inwestycyjnych… Są tacy, którzy po wygranej w lotto w panice upychają kase po kieszeniach. Wtedy pracownicy totalizatora grzecznie sugerują, aby jednak zdecydować się na większą torbę, bo bezpieczniej. Ludzie są otumanieni , przeważnie wyspani… Przyjeżdżają całymi rodzinami, ale… są wyjątki. Dla niektórych wyśnione wygrane, to sprawa indywidualna i nic rodzinie do tego. Nie ufają nawet własnej żonie.
Gdy jednak przyrównamy otrzymany w ten sposób wynik dużego lotka z wynikami historycznymi, okazało się, że rzeczywista częstość występowania kumulacji lotto jest dużo wyższa niż wynikająca z powyższego oszacowania. Gdzie w takim razie zrobiłem błąd w obliczeniach? Otóż wyliczenia za przy pomocy rozkładu Poissona zakłada, że populacja zachowuje się jak idealny generator cyfr losowych o ułożeniu nierównomiernym, tzn. zakreślenie każdej z możliwych kombinacji cyfr jest tak samo prawdopodobne. Tak oczywiście nie jest.