Problem alkoholizmu w Pakistanie wynika nie tylko z jego sporej skali jeśli chodzi o ilość pijących, ale o to jaki alkohol się spożywa. Pakistańskie elity piją dużo alkoholu ale z tej wyższej półki np. whiskey. Wystarczyłoby spytać jakiekolwiek lekarza pracującego w ośrodku leczenia alkoholizmu w Pakistanie, a szybko dowiemy się, że znaczna cześć pijącej elity to urzędnicy, politycy i bankierzy oraz bogaci przedsiębiorcy. Przeciętny Pakistańczyk nie gardzie jednak żadnym trunkiem.
Mieszkańcy Pakistanu piją zatem co popadnie, co prowadzi do wiadomych skutków. Nie tak dawno temu media pakistańskie podały o przypadku śmierci 50 mieszkańców Karaczi z powodu wypicia alkoholu nieznanego pochodzenia. Drugie pięćdziesiąt osób, które raczyło się tym samym trunkiem straciło wzrok…
Jaki jest zatem ratunek dla tych, których nie stać na leczenie alkoholizmu w klinice? Jedyna szansa to ruch AA, jednak tego typu grupy – w przeciwieństwie do jawnych prywatnych ośrodków leczenia – działają w ukryciu, a odnaleźć je można niemalże jedynie pocztą pantoflową. Powstaje zatem pytanie – czy nie dało się nic zrobić by tak powrzechny problem alkoholizmu w Pakistanie został potraktowany jawnie i na poważnie przez chociażby rząd pakistański?
Sęk w tym, że próby zmiany podejścia były podejmowane przez parlament nie tak dawno, bo w 2007 roku. Niestety – zakończyły się na zamachach bombowych na sklepy z alkoholem przeprowadzonych przez konserwatywnych Talibów, którzy nie pozwolą naciągać prawa koranicznego. W ten sposób sprawa leczenia alkoholizmu legalnie w Pakistanie szybko zniknęła z agendy tamtejszego parlamentu.